Czy małżeństwo to jest właśnie „to”?

Życie to nie tylko „M jak Miłość”, czyli Piotrek i Kinga, Paweł i Teresa, ani Marek i Hanka, i można by wymieniać, żeby za młodu szybko się „chajtać”. Przede wszystkim jest to decyzja na całe życie, której nikt z nas nie chce żałować. Toteż w większości nie podejmujemy jej pochopnie, gdyż czasy się zmieniły, a realia naszej rzeczywistości zmuszają do kilkakrotnego przemyślenia wielu spraw, w tym kwestii małżeństwa.

Czy małżeństwo to jest właśnie „to

Pomijając już to, jakim wydatkiem jest sam ślub, a wesele to już w ogóle, to chodzi głównie o coś innego. Lubimy być po prostu wolnymi strzelcami. Zapanowała moda na bycie singlem, czyli człowiekiem atrakcyjnym, niezależnym i wobec nikogo niezobowiązanym, robiącym po prostu to, na co ma w danej chwili ochotę. Wielu z nas przedkłada karierę i pięcie się na szczyt sukcesu zawodowego nad założenie rodziny i macierzyństwo. I nie można mówić, że jest to takie złe, bo według mnie nie jest. Sama pragnę wyjść za mąż nie wcześniej niż przed trzydziestką, a niedługo potem mieć dzieci. Bierze się to stąd, że nigdy nie chciałabym, aby moi potomkowie zarzucali mi, że w najmłodszych latach ich życia nigdy nie miałam dla nich czasu, bo byłam wiecznie zajęta.

Przewidując taką możliwość, nie chcę ani sobie ani nikomu robić tej krzywdy, i wolę odłożyć macierzyństwo na późniejszy czas, aż do osiągnięcia pełnej dojrzałości, po tym, jak się, że tak powiem, „wyszaleję”. A szaleć doprawdy chce każdy. Lubimy być przebojowi i podbijać świat. I to planuję robić do trzydziestki – spełniać się zawodowo, korzystać z rozrywek, co nie znaczy, że stronić od mężczyzn, ale nie związywać się z nimi „na śmierć i życie”. Wiem, że z medycznego punktu widzenia jest to niezdrowe, ale z drugiej strony absurdem jest, żeby przed skończeniem studiów (czyli około 23, 24 lata, jak to mówią lekarze – najlepszy wiek na wydawanie na świat potomstwa), młoda i niedoświadczona dziewczyna, która jeszcze nie wie, jak trudne jest życie, brała się za rodzenie dzieci.

Tym bardziej, że z reguły nie ma w tym czasie stałej pracy, która zapewniłaby odpowiedni byt jej i niemowlakowi, a nie można z góry przewidzieć, że będzie mogła liczyć na pomoc materialną i wparcie psychicznej ze strony ojca jej dziecka. Oczywiście, nie chodzi też o to, aby takie ważne decyzje, jak ślub, przekładać do końca świata i wciąż twierdzić, że „jeszcze za wcześnie”, choć wcale tak nie jest, ale też nie chodzi o to, aby z czymkolwiek przesadzać i robić coś na siłę, jeśli nie jest się tego pewnym. I, niestety, w dzisiejszych czasach nie możemy się kierować zawsze i wszędzie tylko tym, co dyktuje serce, ale także tym, a raczej przede wszystkim, co podpowiada rozum i zdrowy rozsądek. Są takie pewne rzeczy, w których nie można o tym zapominać.
Marta Akuszewska

Authors
Tags

Related posts

One Comment;

  1. abczdrowia said:

    małżeństwo? tylko czy my rozumiemy co to jest małżeństwo zanim się w nim znajdziemy?

Comments are closed.

Top